› Wiersze

>> Czytaj fragment

 

"Król rdzy" przyszedł na świat kilka lat temu w bardzo fin-de-sieclowych okolicznościach. Składają się na niego 4 większe całości, w sumie 44 fragmenty. Ta magia liczb nie jest dziełem przypadku, sam to tak wymyśliłem, autorski jest też układ słów, które zresztą nie są moje. Dodam tylko, że tyłułowy król istnieje, tylko wyjechał za granicę i nie daje znaków życia. Nic dziwnego, że książka jest o bezkrólewiu, o bankructwie systemu, o galopującej inflacji, o gwałtach, samosądach i ciemnych zaułkach, w których zbiera się przeróżny element. To miała być tylko notka, a czuję się, jakbym znowu napisał wiersz albo jakbym spoliczkował trupa, a przecież z tym skończyłem.

 

Nota autorska z okładki "Króla rdzy"

 

Części zatytułowane Nasłuchy i Dywersje stanowią główną treść zbioru, poza tym jeszcze Broekzele - kompulsywna próba zapisu utraconego czasu, a na koniec Amen, czyli zamykanie tomiku i zabawa w zabijanie poety. Tak przeżywana śmierć wydaje się być retorycznym substratem albo cyklicznym obrzędem jak we wspaniale brzmiącym zdaniu: Martwi wstają z grobów/ i kładą się do tychże. (...) Franczaka interesują rozmaite strategie przetrwania i zapamiętywania. Zgrabnie wypadają momenty balansowania na cienkiej linii oddzielającej królestwo frazeologii od obszarów powszedniej semantyki. Bardzo dywersyjna poezja.

 

Krzysztof Fiołek Lampa 12/ 2006

 

Wydaje się, że kierunek zmian w poezji Franczaka można określić jako przejście od języka wizyjnego do zdecydowanie bardziej ekonomicznej i potocznej frazy, ograniczającej krzykliwość i ekspozycję Ja, zwiększającej za to ironiczny dystans do użytej retoryki. (...) W Królu rdzy wyraźnie, subtelnie i na wiele sposobów zdystansował się do użytych stylów i zaproponowanych obrazów świata. Przykładem wyrafinowanego nacinania materii języka może być poemat i jednocześnie pastisz miłosnego poematu Broekzele. Chwyt odwlekania w nieskończoność momentu opisów zmysłowego upojenia, realizowany faktycznie na naszych oczach, co chwilę, co słowo, pozwala Franczakowi na rozwijanie opowieści o miłosnych urokach i na jednoczesne unieważnianie jej.

 

Tekstylia bis.Słownik młodej polskiej kultury, Kraków 2006

 

Czytając Króla rdzy, jesteśmy w przestrzeni stylizatorskiej parafrazy. Zdystansowany ton umożliwia kwestionowanie opozycji sztuczne i naturalne, aktorskie i autentyczne, a świat prezentuje się z teatralnej perspektywy, ukazując marionetkowość ludzkiego życia. To wyborna zabawa z literaturą na poważnie. (...) W Królu rdzy nie ma żadnego miejsca, które dawałoby szansę na myśl, że jest coś, co wyraźnie różni fikcję od realności, zmyślenie od prawdy, fantasmagoryczne obrazki od mimetycznych technik, a bluźniercze tony od wizyjno-modlitewnej retoryki. W Królu rdzy wszystkie języki - by użyć frazy z książki - jak na tureckim bazarze mieszają się ze sobą. Pomieszanie to jest być może oznaką katastrofy (apokalipsy), jest też być może obietnicą wyzwolenia nas z różnych przesądów, w tym literackich.

 

Anna Kałuża Nowe Książki 6/ 2007

« Król rdzy, Kraków 2006

>> Czytaj fragment

 

"Król rdzy" przyszedł na świat kilka lat temu w bardzo fin-de-sieclowych okolicznościach. Składają się na niego 4 większe całości, w sumie 44 fragmenty. Ta magia liczb nie jest dziełem przypadku, sam to tak wymyśliłem, autorski jest też układ słów, które zresztą nie są moje. Dodam tylko, że tyłułowy król istnieje, tylko wyjechał za granicę i nie daje znaków życia. Nic dziwnego, że książka jest o bezkrólewiu, o bankructwie systemu, o galopującej inflacji, o gwałtach, samosądach i ciemnych zaułkach, w których zbiera się przeróżny element. To miała być tylko notka, a czuję się, jakbym znowu napisał wiersz albo jakbym spoliczkował trupa, a przecież z tym skończyłem.

 

Nota autorska z okładki "Króla rdzy"

 

Części zatytułowane Nasłuchy i Dywersje stanowią główną treść zbioru, poza tym jeszcze Broekzele - kompulsywna próba zapisu utraconego czasu, a na koniec Amen, czyli zamykanie tomiku i zabawa w zabijanie poety. Tak przeżywana śmierć wydaje się być retorycznym substratem albo cyklicznym obrzędem jak we wspaniale brzmiącym zdaniu: Martwi wstają z grobów/ i kładą się do tychże. (...) Franczaka interesują rozmaite strategie przetrwania i zapamiętywania. Zgrabnie wypadają momenty balansowania na cienkiej linii oddzielającej królestwo frazeologii od obszarów powszedniej semantyki. Bardzo dywersyjna poezja.

 

Krzysztof Fiołek Lampa 12/ 2006

 

Wydaje się, że kierunek zmian w poezji Franczaka można określić jako przejście od języka wizyjnego do zdecydowanie bardziej ekonomicznej i potocznej frazy, ograniczającej krzykliwość i ekspozycję Ja, zwiększającej za to ironiczny dystans do użytej retoryki. (...) W Królu rdzy wyraźnie, subtelnie i na wiele sposobów zdystansował się do użytych stylów i zaproponowanych obrazów świata. Przykładem wyrafinowanego nacinania materii języka może być poemat i jednocześnie pastisz miłosnego poematu Broekzele. Chwyt odwlekania w nieskończoność momentu opisów zmysłowego upojenia, realizowany faktycznie na naszych oczach, co chwilę, co słowo, pozwala Franczakowi na rozwijanie opowieści o miłosnych urokach i na jednoczesne unieważnianie jej.

 

Tekstylia bis.Słownik młodej polskiej kultury, Kraków 2006

 

Czytając Króla rdzy, jesteśmy w przestrzeni stylizatorskiej parafrazy. Zdystansowany ton umożliwia kwestionowanie opozycji sztuczne i naturalne, aktorskie i autentyczne, a świat prezentuje się z teatralnej perspektywy, ukazując marionetkowość ludzkiego życia. To wyborna zabawa z literaturą na poważnie. (...) W Królu rdzy nie ma żadnego miejsca, które dawałoby szansę na myśl, że jest coś, co wyraźnie różni fikcję od realności, zmyślenie od prawdy, fantasmagoryczne obrazki od mimetycznych technik, a bluźniercze tony od wizyjno-modlitewnej retoryki. W Królu rdzy wszystkie języki - by użyć frazy z książki - jak na tureckim bazarze mieszają się ze sobą. Pomieszanie to jest być może oznaką katastrofy (apokalipsy), jest też być może obietnicą wyzwolenia nas z różnych przesądów, w tym literackich.

 

Anna Kałuża Nowe Książki 6/ 2007